Protestuje przeciwko wywozowi nawozów. AGROunia zablokowała tory

Ruch AGROunia zablokował tory w terminalu przeładunkowym nawozów w Woli Baranowskiej na Podkarpaciu. Stamtąd nawozy z Polski wysyłane są na Ukrainę, czemu zaprzeczają państwowe spółki. Tymczasem polscy rolnicy mają coraz większe problemy z zakupem coraz trudniej dostępnych i coraz droższych nawozów.

W czwartek członkowie ruchu społeczno-politycznego rolników AGROunia zablokowali tory kolejowe w Woli Baranowskiej na Podkarpaciu. Uniemożliwili tym samym transport nawozów produkowanych w Polsce, które są przeładowywane w tamtejszym terminalu i wysyłane na Ukrainę. Protestujący zaznaczają, że jednocześnie polscy rolnicy mają coraz większe problemy z zakupem nawozów, których ceny są już i tak bardzo wysokie. Spółki Skarbu Państwa twierdzą tymczasem, że nawozy nie są z Polski wywożone.

 – Jak ktoś ma odwagę w Polsce mówić, że nasz nawóz nie jest wywożony za granicę. To jest niesamowite. Masa nawozu wywożona jest za wschodnią granicę –  mówił obecny na miejscu lider AGROunii, Michał Kołodziejczak. – Tydzień temu Kaczyński mówił, że chcą rolnictwo naprawiać. Tu naocznie widać, że jest inaczej. W tej chwili minister rolnictwa, aktywów państwowych powinien podać się do dymisji. To jest skandal –  dodał. Kołodziejczak podkreślił też, że „nie wyjedzie stąd ani jedna tona nawozu.”

– Tutaj jest polifoska, która w tej chwili zdrożała o 150 procent, jest niedostępna w Polsce. To najbardziej popularna polifoska, która wywożona jest na Ukrainę  – mówił Michał Kołodziejczak.  – Ja całe życie płaciłem podatki, a teraz nie mogę kupić nawozu.

Działacz zaznaczył też, że chodzi o nawozy produkowany przez jedną ze Spółek Skarbu Państwa, a które obecnie są w zasadzie niedostępne dla polskich rolników. Powiedział, że w przypadku siarczanu magnezu ceny poszły w górę o 200-300 procent. Zaznaczył, że to, co dzieje się w terminalu jest zaprzeczeniem tego, co mówili ministrowie aktywów państwowych i rolnictwa, że polskie nawozy nie wyjeżdżają na Ukrainę. Pokazywał przy tym pełne nawozów wagony, przygotowane do wysyłki za granicę.

 – Na każdym wagonie jest 50, 60 ton nawozu, które powinny trafić do polskich rolników. To jest absurd, że polskie koleje będą wywoziły je za granicę. Odpowiedzialność za to ponosi grupa Azoty, Anwil, spółki skarbu państwa – mówił Kołodziejczak.

Lider AGROunii podkreśla, że skutki dzisiejszej sytuacji odczujemy wszyscy:

 – Ceny żywności będą horrendalnie wysokie. W skali roku może podrożeć o 25 proc. Energia, nawóz – to jest przełożenie na każdy bochenek chleba. Każdy za to zapłaci.

Jednocześnie zaznaczył, że odpowiedzialność za to ponosi rząd, a polscy rolnic nie pozwolą, żeby to ich całkowicie obarczono rosnącymi cenami żywności. Kołodziejczak twierdził też, że większość fabryk nawozów w Europie wstrzymała produkcję, oszczędza surowce, produkując na użytek wewnętrzny.  – Co się dzieje u nas? Nasze fabryki produkują na pełna parę, sami mówią, że muszą podnosić cenę, bo jest drogi surowiec, ale jest też duże zapotrzebowanie, ale oni dużą część eksportują. Dzisiaj, w trakcie tej wojny ekonomicznej, wojny gospodarczej, powinien być całkowicie wstrzymany eksport strategicznych surowców, produktów. A one są wysyłane za granicę. My się na to nie godziny, dlatego blokujemy tory.

Dodajmy, że wzrost cen nawozów wynika m.in. z ogromnego wzrostu cen gazu na rynkach, w tym w Polsce. Kwestia ta jest akcentowana  w oficjalnym wystąpieniach polskich dygnitarzy.

Cieszymy się, że jesteś z nami. Dołącz do nas na Telegram, aby otrzymywać od nas najbardziej wartościowe treści

kresy.pl

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!